Stało się, to się nie odstanie, a wiosna przyszła i zagościła na dobre. Warszawa o tej porze roku jest zdradliwa jak ja sprzed kilku miesięcy. Siedziałam na trawie w Łazienkach i rysowałam Fryderyka Chopina. Murawa była jeszcze trochę mokra po wczorajszym deszczu. Dzisiaj z kolei na moje odsłonięte ramiona spadały intensywne promienie światła. Starałam się je łapać garściami, dlatego zrezygnowałam z podróży metrem. Z teczką formatu a1 przebiegłam przez zatłoczoną Marszałkowską, złapałam hot-spot i odczytałam wiadomość. 'Ogród dachowy, biblioteka uw, cały specjalnie dla Ciebie, dziś wieczór' Lubię zainteresowanie moją osobą, cenię niespodzianki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz