Czuła ciepło opuszków jego palców na swoich zimnym ciele. Słońce
już zaszło, niespokojne morze, którego fale delikatnie wchłaniały się w jasny piasek wydawało kojący szum. Jessica
przystanęła i położyła się na chłodnej ziemi. Uważnie przyglądała się niebu.
Było pełne gwiazd, sprawiających wrażenie oświetlających ją reflektorów.
Alkohol płynący w jej żyłach sprawił, że widziała ulewę ciał niebieskich nad
swoją głową. Delikatnie muskała palcami piasek, który rozpływał się w jej
dłoniach. Zastanawiała się, co robi w nocy sama na plaży. Myślała o Thomasie,
który nigdy by jej na to pozwolił. Czuła ciepło opuszków jego palców na swoich
zimnym ciele. Teraz, kiedy mieszkała w Miami nie mógł witać ją truskawkami z
rana, pilnować, żeby docierała szczęśliwie do domu i zapinać jej kurtki, żeby
nie zmarzła. Wierzyła, że oprócz tego nic pomiędzy nimi się nie zmieni.
Pamiętała jego słowa, które wyraźnie zapisały się w jej pamięci: sądzę, że nikt sobie nie zasłużył na
zaufanie tak, jak ja. Każde pełne przygód dnie i wieczorne powroty
wydawały się przez to prostsze. Ufność była budująca. Czuła ciepło opuszków
jego palców na swoich zimnym ciele. Teraz wszystko było jej bliższe. Jej ciało
rozgrzewało się etapowo, od delikatnej talii po czuły kark. Wiła się z tęsknymi
myślami. Pochylający się nad nią Thomas, który teraz powinien być w Chicago, a
który obecnie zbliżał się do niej coraz bardziej wydawał się złudzeniem. Czuła
ciepło opuszków jego palców na swoich również ciepłym już ciele. Nie miała ochoty nic mówić. Chciała tylko
przywitać się z każdą komórką jego ciała, żeby potem jak najmocniej się w nie
wtulić. Kiedy obudziła się w ramionach Thomasa, miała pewność, że nie było on
fatamorganą. Usta całujące jej nieułożone włosy były realne. Całe szczęście
miała ze sobą, bo czuła ciepło opuszków jego palców na swoich ciepłym ciele.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz