środa, 9 stycznia 2013

Obudziłam się wcześniej niż zwykle i nie mogłam zmusić mojego organizmu do ponownego udania się w odległe krainy Morfeusza. Otworzyłam okno balkonowe. Biała firanka z pomocą lekkiego styczniowego wiatru uniosła się ponad powierzchnię. Satynowa pościel zadrżała, a ja sięgnęłam po bluzę, która leżała na krześle. Podniosłam ją do twarzy i zanurzyłam się w znanym zapachu. Wciągnęłam bluzę przez głowę i wyszłam na taras. Chłód owinął moje nogi i szybko wprawił zaspane jeszcze ciało w dreszcze. Patrzyłam z góry na miasto i czułam się, jakbym miała nad nim władzę. Stałam się dyktatorem własnego życia, zapanowanie nad światem nie jest więc dla mnie problemem.
Jak zwykle rano, włączyło się radio, z którego wybrzmiała Florence. Jej głos o poranku sprawił, że moje ciało zaczęło się mimowolnie poruszać. Kołysałam się natchniona muzyką i szczęściem, które ode mnie emanowało. Melodie schowałam do iPoda i włożyłam sobie ją do uszu. Ubrałam markowy dres i wybiegłam przed zaśnieżony budynek. Czasami mam ochotę wznieść ręce ku niebu. Z mojego mieszkania w 6. dzielnicy udałam się na stację metra. Ludzie w idealnych garniturach, którzy podróżowali pierwszą linią metra, podobnie jak ja zmierzali do La Defense. Widok zaśnieżonej kobiety w stroju sportowym nie był niczym nadzwyczajnym, mam jednak wrażenie, że zniosłam wiele rozmaitości do codzienności zapracowanych francuzów, spiętych pod perfekcyjnie ułożonymi krawatami. Dzielnica znajdująca się na zachód od Paryża biła blaskiem drapaczy chmur. Biegniesz z inną szybkością, twoje serce bije dwa razy mocniej. Jesteś uzależniony. Stanęłam pod La Grande Arche, żeby spojrzeć na cudowne płatki śniegu, które przykrywały Promenadę, tworząc na niej puchowy dywan. Rozejrzałam się dookoła i łatwo mi przyszło znaleźć wzrokiem najwyższy budynek w tej dzielnicy. Windą wjechałam na 56. piętro. Zatroskane, zapracowane oczy roześmichały się na mój widok, a ukochane, umięsnione ramiona przyciągnęły do siebie moją zaśnieżoną sylwetkę.
-Chciałam Ci tylko powiedzieć, że uwielbiam, kiedy pada śnieg.
























z miłości do doskonałości

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz